środa, 10 września 2008

Kolejne do kolekcji










Pierwszy cel - Urus Este. Zdobywany 4 dnia po przybyciu do Peru - ze slaba aklimatyzacja, metry wlokly sie niczym ostatnie godziny w pracy przed dlugim weekendem...;)












Na moich zdjeciach jest tylko Aga. I odwrotnie. Tutaj - nareszcie na szczycie, za chwile nastapi zasluzona herbatka i ciacha.
















Najmniej przyjemna czesc czyli mozolne posuwanie sie w dol. Przerywane okrzykami "Czekaj, zdjecie!"












Panorama po drodze na Ishince.











Poczatek koncowki - te figurki na horyzoncie to my za niedlugo.

















Przebijanie sie przez penitentes (w ktorych podobno nie ma szczelin;)














Ostatnich kilkadziesiat metrow przed szczytem jest bardzo strome, zdobywalysmy je w stylu "5 krokow, stop-oddech, 5 krokow, stop-oddech"




















Szczeliny szczerzyly sie nieszczerze.....














.... ale nie dalysmy sie nabrac!

Brak komentarzy: