No! Wrzesień był i już go nie ma. Czas do domu, w samą porę na jesienną depresję.
Wróciłyśmy w dobrym zdrowiu, nawet trochę już stęsknione, bez łez, bez rozpaczy.
W sumie, dobrze być w domu...
... internet szybki i łatwo się szuka biletów do Limy na maj:)
niedziela, 5 października 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
2 komentarze:
Witajcie Dziewczyny :)
Gratuluję udanej wyprawy, zdobycia szczytów. Dzięki za kolejną porcję pieknych widoków, ciekawych opisów i komentarzy ;)
Aga - trzymaj się dzielnie w konfrontacjach z 'jesienną depresją' - na pewno jest przyjemniejsza, niż 'jesienna angielska depresja' ;)
Pozdrawiam
I seldom leave comments on blog, but I have been to this post which was recommended by my friend, lots of valuable details, thanks again.
Prześlij komentarz